* * *
Czy zdajemy sobie sprawe z tego, ze pedzimy wszyscy w Kosmosie z zawrotna predkoscia?
Czy uswiadamiamy sobie to, ze zyjemy na wulkanie, a pod nami kipi gigantyczny kociol pelen roztopionej, rozgrzanej do bialosci skaly?
Oczywiscie wiemy o tym, ale sobie raczej tego nie wyobrazamy, wiec nie robi to na nas wiekszego wrazenia...
Moze jednak lepiej, ze nasze zmysly slizgaja sie zaledwie po powieszchni zjawisk, bo w ten sposob mozemy zachowac pewna rownowage?
Czy jednak ludzie, ktorzy wymyslili pieklo, wiedzieli o plonacych, pelnych zaru czelusciach kryjacych sie w glebi ziemi. Moze cos takiego przeczuwali i dlatego wlasnie tam je umiescili?
*
*

*
Otoz byliby mocno zdumieni, gdyby zobaczyli Jaskinie Carlsbadu. Bowiem w niczym nie przypominaja one piekla, a wrecz przeciwnie - sa bajeczna kraina pelna niewyobrazalnych cudow i dziwow.
Z wielu jaskin jakie do tej pory widzialem, zadna nie dorownuje tej carlsbadzkiej pod wzgledem roznorodnosci wystepujacych tam tworow; zadna nie jest tak piekna i osobliwie dekoracyjna.
Nie jest to wlasciwie jedna jaskinia, a caly system olbrzymich komnat, pelnych stalaktytow, stalagmitow, kolumn, draperii, helicytow i krysztalow, ktore tworza zdumiewajacy obraz podziemnego swiata o cudownej kompozycji, nieprzebranym bogactwie form i ksztaltow.
Koronkowa robota natury?
Ale obawiam sie, ze i tak nie ma sensu o tym pisac, gdyz malo kto uwierzy mi tu na slowo, tak jak nie chciano wierzyc mlodemu "chlopakowi od krow" Jimowi White, ktory odkryl i eksplorowal te jaskinie ponad sto lat temu. Dopiero fotografie, ktore trafily do Waszyngtonu, a konkretnie na biurko prezydenta Coolidge'a, przekanaly decydentow o koniecznosci nadania tym terenom specjalnego statusu - wpierw pomnika przyrody, a kilka lat pozniej (w 1930 r.) - parku narodowego.
Na swoja liste chronionych miejsc Dziedzictwa Swiatowego Ludzkosci wpisalo rowniez jaskinie UNESCO.
Czy owe fakty czynia moja opinie bardziej wiarygodna? Byc moze, ale i tak w niczym nie pomoga wyobrazic sobie tego fenomenu przyrody.
Podobnie fotografie - zadna nie jest w stanie przekazac prawdziwego obrazu bajecznie udekorowanych jaskin.
Zadna nie zrobi takiego wrazenia, jakiego sie doswiadcza patrzac na nie wlasnymi oczami.
* * *
*
*

*
Zostawmy wiec w spokoju opisy.
Rozwazmy zamiast tego pewna kwestie, ktora czasami zaprzatala mi glowe, kiedy spotykalem sie z niezwyklymi tworami przyrody i obserwowalem przerozne nan reakcje, i to zarowno wlasne, jak i innych ludzi.
W jaki sposob estetyka natury koresponduje z estetyka, ktora stworzyl czlowiek?
Co bylo na poczatku - harmonia, ktora dostrzeglismy w przyrodzie i ktorej elementy zaadoptowalismy dla potrzeb naszej sztuki, czy tez kanon estetyczny stworzony przez nas, a ktory zaczelismy rzutowac niejako w otaczajacy nas swiat?
Problem ten mozna sprowadzic do jednej kwestii:
Co powoduje, ze w naturze dostrzegamy piekno?
Pomijam kwestie indywidualne, a wiec rodzaj wrazliwosci, zdolnosc do estetycznej sublimacji, inne w kazdym czlowieku wyczulenie na gre swiatla, faktury, ksztaltow i barw... etc.
Bylem np. swiadkiem setek przeroznych ludzkich rakcji na widok Wielkiego Kanionu rzeki Kolorado. Miescily sie one w przedziale od totalnej obojetnosci (ktos ledwie rzucal nan okiem, i pedzil do swiecidelek i tandetnych suwenirow), po autentyczne lzy zachwytu, mniejszy lub wiekszy estetyczno-emocjonalny szok.
Objawy to skrajne ale charakterystyczne.
Sa ludzie jakos tak estetycznie indyferentni, jednakze wiekszosc z nas zdolna jest dostrzec istniejace (czy tylko dla nas?) w naturze piekno.
I nazywamy to pieknem, i odczuwamy to jako przyjemnosc, i odbieramy to jako cos, co jest dla nas dobre.
Dlaczego?
Wydaje mi sie, ze wlasnie dlatego: piekno w naturze widzimy w tym, co jest dla nas jednoczesnie dobrem i przyjemnoscia. Zwykle laczy sie to z ladem i harmonia, ale niekoniecznie, bo pozytywnie estetyczne wrazenie robia na nas rowniez zywioly, ale pod warunkiem, ze nie stanowia dla nas bezposredniego zagrozenia.
* * *
*
*

*
Jednak dobrze sie stalo, ze nie zaprzatalem sobie tym wszystkim glowy, kiedy podziwialem jeskinie Carlsbadu. Ogladalem ten fantastyczny swiat dla samej radosci poznawania go i eksploracji, spacerujac po ciagnacych sie kilometrami bajecznych komnatach, ktore z kazdego miejsca wygladaly inaczej, ale rownie pieknie i zadziwiajaco.
Kto by przypuszczal, ze to pogranicze Nowego Meksyku i Teksasu, ktore tworzy monotonna rownina rozciagajaca sie u stop gor Guadelupe, kryje pod swoja powierzchnia takie cuda?
Nic bowiem tego nie zapowiada, kiedy jedziemy po tej rozleglej pustyni a jedynym urozmaiceniem sa naftowe szyby i olejowe pompy zwane obrazowo ale i obcesowo konskimi lbami.
No i moze jeszcze czasami, czmychajacy nam spod kol strus pedziwiatr, ktoremu juz za bardzo nie chce sie latac.
* * *
Zdjecia autora.
(Niestety zadne zdjecie nie odda niezwyklosci tego, co mozemy zobaczyc na wlasne oczy w Jaskini Carlsbad. Gubia sie proporcje, glebia, finezyjnosc wszystkich tych basniowych formacji...)
___________________________________________________
A jaskinie ? Znam tylko te ze Słowacji ( Wolności, Lodowa ). Rzeczywiście nawet profesjonalne zdjęcia, które oglądałam potem, nie zastąpią tego dreszczyku emocji. Z przyjemnego chłodu - też. Pozdrawiam
autor: Tess
Sarno, spóźniona nieco dygresja : Mój ś.p. nauczyciel wych.muzycznego z podstawówki ( skrzypek i chórzysta ) widząc a raczej słysząc indolencję większości uczniów zwykł mawiać :"nie rzuca się pereł przed wieprze". Niestety, miał rację. Z naszej klasy nikt nie został zawodowym muzykiem. Ale znikoma, jak twierdzisz ,ilość komentarzy moim skromnym zdaniem może wynikać zarówno z niewiedzy na dany temat jak i z tego ogromu informacji, który w internecie jest. Dokopać się do treści wartościowych wcale nie jest łatwo.Powtórzę za Autorem : Z a t s y m a j c a s !
autor: Tess
Żartując mogę powiedzieć, że się z Tobą nie zgadzam w kwestii nie uświadamiania sobie na co dzień istnienia " pod nogami" kociołka z wrzącą lawą. Otóż ja ostatnio zbyt często doświadczam uczucia, że pali mi się grunt pod nogami.
A na poletku z gatunku "serio". Ciekawe tematy i sposób ich prezentacji, a taka znikoma ilość komentarzy, która kłóci się ze wskazaniami licznika odwiedzin na bloogu w tak krótkim okresie czasu. Zastanawiam się dlaczego. Nie mają własnego punktu widzenia? Nie widzą potrzeby wypowiedzenia się? Nie rozumiem. Myślę,że problem nie tkwi w stopniu trudności.Masz ambitny bloog, ale wysławiasz się w sposób czytelny i przystępny dla każdego (chyba) w miarę rozgarniętego czytelnika. Pytania, które Ciebie nurtują są właściwe też dla każdego (chyba) myślącego człowieka. Smutno by tu było bez Ciebie, ale po raz n-ty dopada mnie refleksja, że szkoda Twojego czasu i talentu na bloog. Nie myślałeś o jakimś innym miejscu publikacji?
pozdrawiam 
autor: Sarna
Na początku wg religii chrześcijańskiej był chaos.Sądząc po iloci bóstw ludów słowiańskich, których religia jest religią indoeuropejską na początku również był chaos, a jednak wszystko to wbrew logice ma jakiś głęboki sens.Nie sądzę by harmonia była dziełem człowieka. O ile cechuje ona jednostki to nie jest właściwa dla całej populacji ludzkiej jako zbiorowości.Zbiorowość ta nawet sądząc, że coś porządkuje, systematyzuje raczej łamie naturalny porządek.Człowiek potrafi tworzyć piękne dzieła, ale są one tylko naśladownictwem natury .O odwrotnych sytuacjach nie słyszałam. No chyba,że " rada mapa, że się śmieli kiedy mogła udać człeka" tylko czy warto było?
U mnie, w wazonie oszałamiająco pięknie pachną konwalie i bez.Żadna Chanel nr 5 tego nie przebije.
pozdrawiam 
autor: Sarna
sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 82900
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||

Świat nie przestaje mnie zadziwiać.
Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka: literatura, kino, filozofia, sztuka, psychologia, kultura masowa, natura, podróże...