*
*

Widok na pustynie zachodniego Teksasu z gor Guadelupe.
*
* * *
Zachodni Teksas to plaska pustynna rownina, ktorej monotonia daje sie we znaki nawet dzisiaj, w dobie klimatyzowanych wehikulow i dobrych amerykanskich drog, ktore zaprowadzic moga czlowieka do kazdej teksaskiej dziury, nawet tej "w srodku niczego", gdzie kojoty d... szczekaja (ciekawa sprawa ze tutaj tak wlasnie sie mowi, co zrodzilo moje podejrzenie, ze mogli w tym maczac palce nasi wszedobylscy rodacy - w koncu pierwsza polska osada Panna Maria, zalozona zostala przez Polakow wlasnie w Teksasie).
Jednak owa rowninna monotonia zostaje przerwana, kiedy zblizamy sie do granicy z Nowym Meksykiem - juz z daleka widac wysoka na kilometr sciane, ktora byla kiedys rafa powstala na obrzezach permianskiego morza. Ale to bylo prawie cwierc miliarda lat temu. Znacznie pozniej, bo zaledwie kilka milionow lat temu, ruchy tektoniczne wypietrzyly ja ponad teren i w ten sposob powstaly gory Guadelupe.
Ja wiem - geologia dla wiekszosci z nas wydaje sie nudna... ale nie dotyczy to mojego przyjaciela, geologa z wyksztalcenia, ktory niedawno napisal do mnie: kiedy bedziesz w Guadelupe, koniecznie wybierz sie do kanionu McKittrick, bo to prawdziwe geologiczne cudo.
Coz wiec mialem robic? Poszlismy zaobaczyc kanion.
To bylo wczoraj.
*

Guadelupe Peak - najwyzszy szczyt Teksasu.
*
Dzisiaj natomiast zdobylismy najwyzsza gore w Teksasie, ktora jest Guadelupe Peak (na moj wlasny uzytek nazwana przeze mnie Pikiem Kapitalizma - to przez te nafte dookola).
Zajelo nam to zaledwie 6 godzin.
* * *
Teraz jest juz wieczor, czuje przyjemne zmeczenie w kosciach, siedze sobie w jakims motelu w miescinie Van Horn, wygladam za okno i ... widze, ze budynek otoczony jest przez dziesiatki policyjnych wozow strazy granicznej, ktorej tu wiecej niz lokalnych mieszkancow i przejezdnych podroznych razem wzietych.
Przynajmniej bedziemy sie czuli bezpiecznie.
* * *
Przez dwa dni zylismy gorami Guadelupe.
Obawialem sie nieco, ze moze juz byc za goraco na dluzsze szlaki, ale nie bylo tak zle, zwlaszcza z podejsciem na Guadelupe Peak (2760 m. npm.)
Myslalem ze pojdziemy otwarta grania i bedziemy musieli sie smazyc na sloncu (tempereatura na dole siegala 40 st. C. w cieniu... jesli wogole ten cien mozna bylo znalezc).
Jednak im wyzej prowadzil szlak tym powietrze bylo chlodniejsze, od przeleczy wial przyjemny orzezwiajacy wiatr, a w pewnym momencie weszlismy nawet do... sosnowego lasu, ktorego mozna by sie spodziewac raczej o kilkaset kilometrow na polnoc, niz tutaj, w tej strefie klimatycznej.
Co za kontrast ze skapa i wyschnieta flora pokrywajaca, lezaca u stop Guadelupe, rownine.
Siedmio-kilometrowe podejscie na szczyt pokonalismy w niecale trzy godziny.
Calkiem niezle jak na pokolenie pamietajace jeszcze dobrze nasz kochany peerelek.
* * *
*

Widok z Guadelupe Peak.
*
*
Komus, kto lubi podobne wedrowki, nie musi sie niczego wyjasniac. Byloby to przekonywaniem juz przekonanego. A kto jest jeszcze nie przekonany, tego zadne slowa przekonac raczej nie moga, tylko wlasne doswiadczenie.
Prawdziwie glebokim przezyciem pieszej wedrowki moze byc tylko trekking, choc calodzienne lub nawet kilkugodzinne wypady na szlak takze robia swoje.
Ktos kiedys powiedzial, ze jedyna prawdziwa podroza, jaka czlowiek moze podjac, jest podroz wglab samego siebie. A wlasnie na szlaku czlowiek ma mozliwosc wsluchac sie w swoje wnetrze. To jest pewien paradoks, bo tak naprawde slyszymy wtedy otaczajace nas zewszad glosy natury. A moze wlasnie tylko wtedy mozliwe jest to nasze zestrojenie sie z przyroda? Moze to dowod na to, ze jednak ciagle blizej nam do natury niz do cywilizacji, ze cywilizacja oddala nas od tego naszego prawdziwego ja?
Ale przeciez stalismy sie ludzmi tylko dzieki kulturze, ktora stworzylismy.
To jest takie nasze rozdwojenie. Znalezlismy sie na rozdrozu, na ktorym nigdy nie stanelo zadne ze stworzen zyjacych na ziemi.
*

Zrodelko w gorach - oaza chlodu i zieleni wsrod niegoscinnej teksaskiej pustyni.
*
Stad chyba wynika nasz ambiwalentny stosunek do natury.
Z jednej strony wzbudza ona w nas zachwyt, dostrzegamy w niej piekno, potrafimy ja kochac; z drugiej zas przeraza, niekiedy rodzi wrecz odraze, postrzegamy ja jako cos obcego, wrogiego, czasem nawet probujemy sie wobec niej buntowac.
Czy nie swiadczy to o tym, ze czlowiek pragnie swojej emancypacji, chce sie usamodzilnic, wyrosnac wreszcie ze swoich zwierzecych powijakow?
Zachowuje sie podobnie, jak wchodzacy w dorosle zycie mlody czlowiek, ktory musi - aby stac sie soba - odetnac pepowine laczaca go ze swoimi rodzicami. (Kto za nas nie przezyl tych emocji, kiedy, dorastajac, jednoczesnie potrafilismy mocno kochac i nienawidziec naszych rodzicow?)
* * *
*
*

Kwitnaca agawa na tle pasma Guadelupe.
Pisze to czujac jakze przyjemne zmeczenie w miesniach, lagodne cieplo w kosciach... Pare dni fizycznego wysilku sprawia ze organizm zaczyna pracowac na innych obrotach, umysl sie przejasnia, swiat wyglada bardziej kolorowo, zycie nabiera innego smaku ...
Czulem jak na szlaku strzepuja sie ze mnie wszelkie cywilizacyjne brudy (a ze takie nas otaczaja, temu nikt z nas nie moze zaprzeczyc); rozluzniaja sie szczeki stresow, jakie powoduja zycie w wielkiej metropolii i praca, ktora utrzmuje nas na powierzchni cywilizowanego spoleczenstwa.
I tutaj wlasnie rodzi sie w nas pewna konsternacja: czy w naszym nowym cywilizacyjnym domu nie zaczyna nam brakowac tej natury, ktora - jakby nie bylo - jest nasza rodzicielka?
* * *
*
*

*elupeGuadelup
Zdjecia autora.
_____________________________________________________________adelupZrodelko w gorach Guadelupe
Odnosnie bakterii, zerknij na ta stronke: http://en.wikipedia.org/wiki/Deinococcus-Thermus
Po prostu skubane zyja w tak wysokich temperaturach i ich wszelkie enzymy (ktore sa bialkami, a wiadomo co dzieje sie z bialkiem wrzuconym do wrzatku!) sa termostabilne, maja wyjatkowe wlasciwosci biochemiczne, nie ulegaja denaturacji i pelnia swoje funkcje metaboliczne jak gdyby nigdy nic! Z wykladow przypominam sobie, ze zostaly odkryte w 1969 roku, najlepszy przyklad takiej bakterii to Thermus aquaticus http://en.wikipedia.org/wiki/Thermus_aquaticus
ale sa tez i inne jak T.luteus, T.thermophilus, T.rubens, T.ruber. Mialam przyjemnosc je hodowac na zajeciach z water microbiology :) bardzo klopotliwe, bo sprzet laboratoryjny topi sie w wysokich temp, a one tylko w takich rosna.
Teraz inna sprawa, otoz potrzebuje Twojej pomocy :)
Nie znam Chicago na tyle dobrze, zeby sie swobodnie tam poruszac, a niestety musze dotrzec do O'Hare bo jade w lipcu na konferencje. Na poczatku droga wydaje sie prosta, z DeKalb jade do Elburn, wsiadam do Metra - Union Pacific West Line i jade do Loop. Tutaj zaczynaja sie schody...nie wiem jak dotrzec do O'Hare. Poszukalam cos w necie na temat Blue Line, ale nie wiem nawet czy to jest w poblizu loop, gdzie mam tego szukac? Na ktorej ulicy? Czy to bedzie w poblizu ostatniego przystanku Metry? Dzieki wielkie za wszelkie sugestie!
autor (Login WP): heliska
blog: illinois-usa.bloog.pl
Nie, to jeszcze nie koniec wyprawy.
Ten pierwszy zwrot byl retoryczny, drugi - grzecznosciowy :)
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Przeżyłam, oczywiście. Jęczę zawsze bo jestem panikarą ale w gruncie rzeczy twarda ze mnie sztuka.
Jak mam rozumieć zwrot " uda mi się szczęśliwie dotrzeć do domu " i "dziękuję za uwagę"?
To już koniec tej wyprawy i wracasz do cywilizowanych pieleszy?
Mam nadzieje, że nie będziemy długo czekali na nowe "perełki"
pozdrawiam 
autor: Sarna
Mam nadzieje, ze Sarna jakos przezyla ten "ciezki dzien" :)
Tez poruszylas tu kilka watkow, do ktorych sprobuje powrocic, kiedy bede mial wiecej czasu.
Tak samo jest ze zdjeciami. Mysle jakos uzupelnic nimi te wpisy, ale to pewnie dopiero wtedy, kiedy uda mi sie szczesliwie dotrzec do domu.
A teraz pozdrawiam Wszystkich i dziekuje za uwage :)
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Wielowątkowość zapisu jest najciekawsza, bo oddaje to, co sam doznawałeś w tej wędrówce. Człowiek jest wędrowcem w życiu... idąc na szlak wziąłeś pod lupę swoje wnętrze.
Zabrakło mi tylko tutaj zdjęć z tej wędrówki. Może jeszcze da się to uzupełnić?
autor: Lvnetarivs
blog: www.kupinski.pl/blog
Wielość wątków Twojej wypowiedzi powoduje, że trudno jest wybrać punkt do którego chciałoby sie odnieść.Wszystkie są ciekawe i warte pokusy.Córka sąsiadki Pani Czubaszek pewnie nie miałaby z tym problemu, twoja kuzynka zaniemówiła, a ja powoli zaczynam Ci zazdrościć tej przygody. Im więcej opisów niesamowitych miejsc, tym dotkliwiej odczuwam szarość miejsca w którym żyję, choć niby takie urokliwe i inni płacą by móc tu przyjechać. Wieczny konflikt ludzkiej natury.Z jednej strony człowiek szuka miejsca w którym będzie mu dobrze, gdzie zapuści korzenie, a z drugiej gdy się to ma, dopada cię czasami uczucie,że prawdziwe życie toczy sie gdzieś obok.Mówisz, że tylko człowiek jako jedyne stworzenie na ziemi dzięki "cywilizacji" doznał rozdwojenia. Przekomarzając się z Tobą mogłabym zapytać dlaczego? bo jest taki nadzwyczajny? Czy może nie daliśmy innym formom szansy się wykazać.Może one dopiero "są w drodze" ewolucji, a my skutecznie je poprzez swoją cywilizację eliminujemy i pozbawiamy szansy poznania uroków przeobrażenia. Bawiąc się słowem powinnam poprawnie napisać wynaturzenia. Brzmi to jednak jakoś dziwnie i groźnie. I tyle filozofowania. Swoją drogą może dobrze, że ostatnio mam tak mało czasu na włóczęgę, bo bym dopiero dała sie ponieść rozmyślaniom i gdybaniom. Chodząc najlepiej mi się myśli. Prawdziwe "ja" - im bardziej drążę ten temat,tym więcej mam wątpliwości jaka naprawdę jestem. Zawsze myślałam, że nieskomplikowana. Z wiekiem już tę pewność zatracam.Czasami najtrudniej jest zrozumieć samego siebie.Może dlatego, że nie potrafimy spojrzeć na siebie bez emocji, z dystansu, a może dlatego, że nie potrafimy być wobec samych siebie szczerzy, bo obawiamy sie tego co zobaczymy w lustrze? Ponoć najtrudniej być adwokatem we własnej sprawie.
Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, ale zaczynając go uśmiechnęłam się dzięki Tobie, bo napisałeś " nasi wszędobylscy rodacy". Ciekawa jestem gdzie dzisiaj znowu Cię poniesie ?
pozdrawiam 
autor: Sarna
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 121138
| « luty » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |

Świat nie przestaje mnie zadziwiać.
Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka: literatura, kino, filozofia, sztuka, psychologia, kultura masowa, natura, podróże...