*
*

*
*
* * *
Poznaj samego siebie - tak mawiali już starożytni.
Każdego ranka więc, przy goleniu, patrzę na tego faceta w lustrze i uważam, by nie zaciąć się żyletką, którą wymachuje on pod moim gardłem.
*
(Nie znam siebie do końca, ale do końca będę chciał siebie poznać.)
* * *
Zmieniamy się jak pory roku.
Dojrzewamy jak dobre wino.
Pozostajemy dziećmi, nie tylko dla naszych rodziców.
Chcemy uchwycić czas, ale i tak przecieka nam on przez palce.
Podróżujemy,
a jednak wracamy do tych samych portów.
Żeglujemy przez życie.
Staramy sie utrzymać ster, choć wiatry nie zawsze są nam pomyślne. Nasz okręt jest arką, na której pragniemy ocalić naszych najbliższych.
* * *
Jesteśmy pyłem na wietrze...
A może płomieniem?
*
*

Dust in the Wind
pylem zapewne nie,ale podroznymi tak!!! jakimi? kto to wie....
autor: FILI
To prawda, niczego nie mozemy byc pewni, jednak decydujac sie na zycie, musimy sie zachowywac tak, jakbysmy byli czegos pewni.
Nie mozna bowiem zyc w prozni.
Decydujac sie na zycie, musimy przyjac pewne konwencje - naszej kultury chociazby. W przeciwnym razie mielibysmy poczucie zycia w prozni wlasnie - w jakims zamku na piasku, spowici oparami absurdu, nicosci i rozpaczy.
Bez poddania sie pewnym paradygmatom stworzonej przez nas kultury, zycie nie byloby mozliwe.
(Tak jak np. mowa nie moglaby istniec bez jezyka.)
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Ciekawe wątki w dyskusjach przespałem:-) i pozostawiłem Cie Amicusie na starcie ze światem kobiet. Ale może to i dobrze. Sam zacząłeś, sam musiałeś bronić się.
Świat (rzeczywitość) istnieje (chyba) niezależnie od naszego postrzegania, ale nie jest to do końca pewne. Jest to hipoteza. Wszak tylko w naszej świadomości odkrywamy ten świat i jego istnienie, tak więc może być to projekcja naszego umysłu i świata pojęć. Ponadto zachodzi poważna trudność w uzgodnieniach, co do tego w jaki sposób ten świat istnieje w umysłach kobiet i mężczyzn. Badania struktury mózgu, emocji i pojęć pokazują, że zupełnie inaczej postrzegamy siebie i otaczającą nas (postrzeganą) rzeczywistość.
Gdzie w tym miejscu pole dla PRAWDY? Hm! Jest to raczej pewna idea dochodzenia do wspólnego rozumienia i widzenia pewnych spraw, ale niekoniecznie tożsamych. Wszak inni, z którymi postrzegamy (próbujemy uzgodnić postrzeganie) mogą być tworem naszego umysłu.
Panta rhei - rzecze Heraklit z Efezu.
autor: Lunetarius
blog: www.lunetarius.aq.pl
Defendo, ja nie twierdze ze istnieje byt pozapostrzegalny, tylko ze istnieje byt, ktory jest niezalezny od naszego postrzegania (napisalem to wyraznie).
Innmi slowy: jesli czlowiek by nie zaistnial, to wcale nie oznaczaloby, ze nie moglby istniec swiat (czy jakies inne byty)
Wszechswiat istnieje przeciez niezaleznie od istnienia czlowieka.
Ja rowniez nie wierze w platonskie idee (wogole Platon przestal mi sie podobac, kiedy zapoznalem sie z jego koncepcja Panstwa, ktore byloby niczym innym, jak panstwem faszystowskim).
Chec, aby usiasc na kolanach Absolutu i spojrzec mu w oczy, jest pragnieniem kuszacym.
Tylko rodzi sie pytanie: czy Absolut ma kolana?
Kolana na pewno ma natomiast mezczyzna, i mysle ze jest to jednak pozycja bardziej odpowiednia dla kobiety.
Jest rowniez wygodniejsza, a bywa tez i rozkoszna.
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Do uprawiania filozofii nie trzeba mieć certyfikatu - na szczęście ;)
Nie wiem, czy istnieje byt pozapostrzegalny. Pomysł Platona, uważającego, że nasza rzeczywistość jest jedynie nieudolnym odbiciem jakiejś doskonałej, idealnej - nie przemawia do mnie. Chociaż chętnie próbowałabym się umościć na kolanach Absolutu, żeby mu z bliska spojrzeć w oczy ;)
autor: defendo
blog: defendo.blox.pl/html
A jednak potrafię?Amicusie Na jednym z forum pisałam odnosnie tresci tekstów i zastanawiałam sie dlaczego nie odpisuja na moje wątki inni Zaczęłąm uważnie przygladac się innym rozmówcom, i co zauwazyłam? Otóż oni personalnie albo się ganili albo tworzyli krąg wzajemnej adoracji. Nie potrafiłam tego przeskoczyć. Gdy ktoś do mnie sie zwrócił"imiennie" czułam, jak gdybym była wywołana do odpowiedzi i chyba tu o to chodzi? Sorki ze nie w temacie piszę. A może i w temacie? Jesteśmy, każdy z nas płomieniem zrodzonym z małej iskierki. Fakt autor tego bloga nie lubi dyskusji w formie "czatowej". też mnie denerwuja krótkie bzdurne wypowiedzi-choć czasem sa bawiące i odprężające
Faktem pozostaje niemniej, iż pewne osoby pomimo iż pieknie operuja słownikiem, czego bardzo szczerze zazdroszczę, to niestety nie zdołaja ukryć swej manii wyższości, ktora i mnie bardzo przeszkadza. Na czacie nauczyłam sie również tolerować chamstwo, pod którym kryje się także czlowiek, często bardzo wrażliwy i CENNY.
Pozwolę sobie wrzucić link(jeśli jest to nieakuratne proszę szefie usuń go)
http://nietylkodlamlodych.blox.pl/2007/10/Rozmowy-na- czacie-i-forach.html
autor: Orchidea
A ja myślałam,że komentarz ma dotyczyć myśli zawartych w tekście piszącego a nie roztrzasania kto jest kim z komentujacych.
Twoje pytania i refleksje Amicusie, są mi bardzo bliskie ale dobrze, że nie "wszedł"mój wczorajszy komentarz-zupełnie nie pasowałby do całej dyskusji.Pozdrawiam:)
autor: Wodnik
Defendo, nie jestem filozofem z wyksztalcenia (formalnego). Dlatego zdaje sobie sprawe z mojego dyletanctwa... w zakresie nazewnictwa, nomenow, pojec filozoficznych... chociazby.
Jak ja rozumiem prawde absolutna?
Otoz uwazam ze istnieje swiat (rzeczywistosc, byt, cos...) niezalezny od naszego postrzegania, i wlasnie do niego przynalezy owa prawda.
W tym sensie wiec uwazam, ze ona istnieje.
Lecz do tej PRAWDY nie przystaje zadne ludzkie slowo, takze "absolutna".
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Sarenko, to co jest eleganckie, nie moze byc pokretne... moim zdaniem :)
Ja nie widze siebie "w swietle" zadnego artykulu.
Czesem widuje sie w jakims swietle, niekiedy to jest polmrok, a kiedy mrok - to juz tyko widziec sie moge oczami mojej duszy... ktore takze bywaja slepe, chociaz bywaja tez jasnowidzace :)... albo tylko mi sie tak wydaje.
Nie znam siebie do konca ale do konca bede chcial siebie poznac.
(Oto masz odpowiedz moja droga Sarno, choc ponoc na nia nie liczylas).
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Pozwól jednak wrócić do prawdy. Starożytni Grecy usiłowali ją znaleźć, sądząc, że można jakieś jej kryterium przyjąć. Tysiąclecia rozwoju myśli filozoficznej - a rozwój to o tyle ciekawy, że - jak w żadnej innej dziedzinie - nie pozwala się oderwać ani na chwilę od korzeni(widzę go koncentrycznie - kręgi na wodzie coraz dalsze i szersze, a np. socjologia czy medycyna budują się w gorę i wzdłuż) sprawiły, że przedstawiciele różnych szkół zgodzili się, że nie istnieje prawda absolutna. Prawda jest relatywna, zależy od ludzi i czasu, od wielu innych czynników. Definicja Arystotelesa nie jest już powszechnie akceptowana, bo za wiele budzi wątpliwości. Odkrycie Goedela spowodowało, że nawet w naukach formalnych prawda stała się niekoniecznie pewna. A przecież i tak są oparte na aksjomatach, czyli na założeniach, które trzeba przyjąć, nie sprawdzając ich prawdziwości. Może więc warto przyglądać się aksjomatom?
Lubię je obracać w dłoniach, przyglądać się im uważnie, szukając możliwości podważenia lub przyczyn akceptacji. Nie ma we mnie potrzeby wiary. Natomiast bardzo mnie drażni mylenie wiary z wiedzą - zarówno wtedy, kiedy inni popełniają ten błąd, jak i wtedy, kiedy sama ten błąd robię. Może nie "zarówno" - o wiele bardziej złości mnie, kiedy to ja wpadam w tę pułapkę;)
autor: defendo
blog: defendo.blox.pl/html
Amicusie bardzo elegancko i pokrętnie wybrnąłeś z opresji.
Jak widzisz siebie w świetle tytułu niniejszego artykułu?
PS. Nie liczę na odpowiedź.

autor: Sarna
Moje Drogie Panie.
Dedykuje Wam ten wiersz Zbigniewa Herberta "Pan Cogito obserwuje w lustrze swoja twarz" ... moze jako przestroge przed klebiacym sie w kazdym mezczyznie korowodem jego przodkow?
(Jak to dobrze ze Herbert sie nie malowal... chyba jednak nie :))
Na pewno szminka i kredka nie pozwolilyby mu na wskrzeszenie tych wszystkich reminiscencji i bogatych asocjacji genealogicznych Pana Cogito:)
* * *
Kto pisał nasze twarze na pewno ospa
kaligraficznym piórem znacząc swoje "o"
lecz po kim mam podwójny podbródek
po jakim żarłoku gdy cała moja dusza
wzdychała do ascezy dlaczego oczy
osadzone tak blisko wszak to on nie ja
wypatrywał wśród chaszczy najazdu Wenedów
uszy zbyt odstające dwie muszle ze skóry
zapewne spadek po praszczurze który łowił echo
dudniącego pochodu mamutów przez stepy
czoło niezbyt wysokie myśli bardzo mało
- kobiety złoto ziemia nie dać się strącić z konia -
książę myślał za nich a wiatr niósł po drogach
darli palcami mury i nagle z wielkim krzykiem
spadali w próżnię by powrócić we mnie
a przecież kupowałem w salonach sztuki
pudry mikstury maście
szminki na szlachetność
przykładałem do oczu marmur zieleń Veronese'a
Mozartem nacierałem uszy
doskonaliłem nozdrza wonią starych książek
przed lustrem twarz odziedziczoną
worek gdzie fermentują dawne mięsa
żądze i grzechy średniowieczne
paleolityczny głód i strach
jabłko upada przy jabłoni
w łańcuch gatunków spięte ciało
tak to przegrałem turniej z twarzą
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
Widzę, że tu usta i inne śliskie sprawy podejmujecie panie… i pan. Czy mogę na karminową czerwień ust użyczyć w swej skromnej formie? Jakoż, że nie mogę przejrzeć się w delfickim murze w ich starości, tudzież z teksturze, wiec jedynie pytam i błądzę.
\
Przyglądam się ludziom, bo oni są punktem wyjścia ... Bo czym jest prawda, którą można posiąść, wiedza, która może być bezdyskusyjna, czy rzeczywiście tylko rozum może być kompendium?
Czytając komentarze pod powyższym wpisem po raz wtóry zastanawiam się co jest pewnością i jak sięgnąć prawdy, co jest punktem odniesienia – te pierwsze czy drugie. Zadawać trafne pytania czy na nie rozrzutnie odpowiadać?
Poznać samego siebie to w ostrzu błyszczącego noża umalować wargi na agresywny, podniecający kolor czy szukać prawdy i pewności w sobie? Zapisuje to na konto wcześniej wpisanych, jako zdradę myśli mistrza ;).
autor: kadarka
blog: www.znak.coci.pl/
Ufff ... w końcu usłyszałam słowa, które mnie przekonały. Mądre, niejątrzące, obiektywne.Lubię ten ton i konstruktywną dyskusję. Dałam się głupio sprowokować rozmówczyni i pozwoliłam nieumalowanej zerwać sie ze smyczy.Również uważam, że to nie miejsce na gadu-gadu, ale tytuł niniejszego artykułu jest idealną przepustką do takiego "ekshibicjonizmu".

autor: Sarna
Ależ jestem Ci wdzięczna za milczenie, Sarno - nie cierpię przepychanek słownych, chociaż ogromnie lubię merytoryczne dyskusje ;)
Uważam - podobnie jak Logos - że blog nie jest czatem, to nie miejsce na bleblanie, co nie znaczy,że nie doceniam dowcipu - taki przerywnik jest czasem konieczny, ale rozmowa o wpisie nie może składać się z samych przerywników...
Zwłaszcza że Logos posiada rzadki dar stawiania
istotnych pytań. Sobie i innym.
autor: defendo
blog: defendo.blox.pl/html
Dziekuję Defendo, choć przyznam, że nie zasługuję na taką lojalność akurat z Twojej strony. Milczałam, gdy ostatnio flamenco night robiła paskudne wycieczki pod Twoim adresem przy milczącym przyzwoleniu gospodarza blooga.


autor: Sarna
A zakład Pascala uważam za jedną ze sprytniejszych metod propagandowych. I racja, że przyjęcie go oznacza oportunizm, który jest mi wstrętny. Trąci kunktatorstwem, którego równie nie lubię. Poza tym wyklucza komfort(?) posiadania wątpliwości, a bez nich nie byłabym sobą - ubi dubio - ibi libertas ;)
Czasem myślę, że to jedyna prawdziwa wolność - oprócz doskonałej wolności niezwerbalizowanych myśli, oczywiście ;)
autor: defendo
blog: defendo.blox.pl/html
Zastanawiam się dlaczego czytając Twoje puentujące dyskusję komentarze poczułam się jak pan X w dowcipie o sprawiedliwości, której szukał w świątyni Temidy. Po ogłoszeniu wyroku, Wysoki Sąd tak przemówił do skazańca " tu jest Sąd, nie sprawiedliwość ".

autor: Sarna
Jesteś Gilgameszem, Odysem, Ikarem, Dedalem
Żyje w Tobie Otello
W zbroi Don Kichote'a kryje się niewierny Tomasz
W lustrze zuchwale uśmiecha się do Ciebie Marsjasz
Ci, którzy umarli, na zawsze są przy nas
Przy nas są ci, którzy nigdy nie żyli,
Czają się w głębi lustra
Czujesz ich wsparcie?
Kiedy mówisz, że każdy Twój czyn może stać się aktem magicznym
Pierwszym z nieskończonego ciągu kolejnych?
Więzi, które tworzysz, są nieodwołalne.
Wiem już, dlaczego malowanie ust też jest aktem magicznym, dziękuję, Sarno - dziś umaluję usta w poczuciu solidarności z Tobą, wolna od nagości i do nagości wolna :)
autor: defendo
blog: defendo.blox.pl/html
No i to jest wreszcie MERYTORYCZNY komentarz :)
Thanks Orchidea!
autor: Logos Amicus
blog: logosamicus.bloog.pl
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 121141
| « luty » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |

Świat nie przestaje mnie zadziwiać.
Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka: literatura, kino, filozofia, sztuka, psychologia, kultura masowa, natura, podróże...