
Właśnie wróciłem z projekcji filmu dokumentalnego Ewy Stankiewicz i Anny Ferens "Trzech kumpli" oraz ze spotkania z twórczyniami filmu, które przyjechały pokazać go w Chicago w ramach rozpoczętego właśnie Festiwalu Filmu Polskiego.
Ciągle jeszcze buzuje we mnie adrenalina, co z jednej strony jest czymś dobrym przy pisaniu recenzji (a właściwie wrażeń i refleksji po filmie), z drugiej zaś - czymś... ryzykownym.
Temperaturę podniosła zwłaszcza dyskusja, jaka wywiązała się po projekcji filmu.
Zdaję sobie sprawę, że w Polsce może to już być sprawa nieco przebrzmiała; że przetoczyły się już przez nasz kraj ostre kawalkady, dysputy i kłótnie na ten temat, więc mój wpis może już przypominać musztardę po obiedzie.
Otóż nie dbam o to.
Wyrzucę teraz te emocje, które targały mną podczas projekcji, w czasie spotkania i dyskusji z autorkami, oraz wtedy, kiedy wracałem nocą po chicagowskich autostradach do domu.
Ja wiem, że tematem esbeckich agentów można w naszym kraju - za przeproszeniem - rzygać. Choćby z tego względu, że najczęściej sprawy te wygrzebuje się w celach walki politycznej, do rozprawy z przeciwnikami.
Jednak są sytuacje, na które po prostu nie możemy machnąć ręką, udać że nic się nie stało, zamknąć oczy...
Zresztą, tak naprawdę, to wszystko ciągle dotyczy obecnej rzeczywistości - konkretnych ludzi, którzy ciągle decydują o kształcie współczesnej Polski.
Jest to również pewna cezura naszej moralnej postawy wobec takich wartości, jak np. prawda czy sprawiedliwość.
Sam niekiedy wdawałem się w jakieś sofizmatyczne dywagacje, w których poddawałem w wątpliwość istenienie czegoś takiego jak prawda obiektywna. W rzeczywistości jestem jednak przekonany, że w praktyce coś takiego jak prawda istnieje, i że jest ona jedna jedyna... chociaż często tak niezwykle trudno jej dociec, a czasami jest wręcz niedostępna.
Prawdą taką jest np. to, że zamordowano Stanisława Pyjasa, niewinnego człowieka,i że zrobili to konkretni ludzie, a przyczynili - pracownicy SB i ich agenci.
I że śmierć ta wydarzyła się dlatego, że w Polsce panował wówczas taki a nie inny ustrój.
RÓŻNE AGENTÓW PRZYPADKI
Każdy przypadek donosicielstwa jest różny i jako taki powinien być rozpatrywany w swoim kontekście. Różne były motywy, pobudki, przyczyny; różna szkodliwość.
Za każdym razem inny był człowiek, inna sytuacja, inne okoliczności.
Ja również do każdego przypadku podchodzę różnie - i to zarówno od strony emocjonalnej, jak i intelektualnej.
Na przykład: na swój prywatny rachunek wybaczyłem Lechowi Wałęsie jego młodzieńcze potknięcia w kontaktach z esbecją (bo uważam, że zrehabilitował się później z nawiązką); nie przejmowałem się tym, że odkryto ponoć jakieś sprawozdania jakie na zamówienie UB pisał Ryszard Kapuściński (gdyż wiem, jak szlachetnym był w rzeczywistości człowiekiem); mało mnie też obeszła sprawa Wolszczana...
Czasem wręcz irytowały mnie te wszystkie rewelacje, bo często widziałem w nich jakąś koniunkturalną złośliwość, bezmyślną grę, sensacjonizm, zew zemsty, czysty konfrontacjonizm...
Ale inaczej mają się w mojej głowie sprawy związane ze śmiercią Pyjasa i dotyczącego jej faktu donosicielstwa Maleszki.
DOSKONAŁE PYTANIE!
Co mnie "ścięło" najbardziej, kiedy oglądałem ten film?
Otóż właśnie postać Lesława Maleszki!
W najczarniejszym scenariuszu ludzkiej pokrętności trudno by było wykreować takie indywiduum.
Przyjaciel Bronisława Wildsteina i Stanisława Pyjasa, dał się zwerbować przez SB i zaczął donosić na swoich kolegów. Najprawdobniej to właśnie jego donosy stały się pośrednią przyczyną śmierci Staszka Pyjasa zakatowanego w jakimś ciemnym zaułku Krakowa.
Co mnie szokowało w obecnej postawie tego człowieka?
Otóż ten jego pseudo-intelektualny bełkot, którym chciał rozmyć i zatrzeć fakt swojej winy.
Pytanie do Rodaków: jak to możliwe, że człowiek tego pokroju, i z taką przeszłością, mógł publikować - w jednej z największych, najbardziej nośnych i wpływowych polskich gazet - artykuły na temat historii, polityki, sprawiedliwości, honoru, społeczeństwa, lustracji...?
Robiąc w dodatku za erudytę i myśliciela niemalże - wspomagany przez zaplecze arbitrów kultury w "Gazecie".
Intelektualista - psia jego mać!
Na zawsze zapamiętam ten jego wywiad, w którym autorka filmu pyta się go: "Dlaczego Pan to zrobił"? i słyszy coś takiego: "To jest doskonałe pytanie"... po czym zapada cisza. Reżyserka ponawia więc pytanie: "Proszę powiedzieć dlaczego Pan to zrobił?" a Maleszka odpowiada: "Tak, to jest doskonałe pytanie"... Dziewczyna jeszcza raz powtarza pytanie, tym razem niemalże z płaczem: "Dlaczego Pan to zrobił!"?
Na co Maleszka: "To jest doskonałe pytanie", co powatarza się jeszcze raz, i jeszcze raz...
Uważam, że sentencja ta powinna przejść do kanonu słynnych polskich powiedzeń, wyznaczających pewną moralną i intelektualną postawę całej grupy Polaków, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na proste pytanie - "Dlaczego?"
Ja mogę pomóc panu Maleszce.
Powinien on odpowiedzieć prawdą: "Bo byłem świnią".
I jeszcze: dałem się ogłupić systemowi, nie miałem wyobraźni ani instynktu moralnego i społecznego, byłem nieuczciwy i załgany, zachowałem się jak szmata.
Robiłem to, bo uroiłem sobie, że staję sie kimś ważnym, mającym wpływ na wydarzenia, społeczeństwo, historię...
Wreszcie: bo miałem z tego szmal.
Przez tzw. oficerów prowadzących Maleszka uznany został za agenta najlepszego, wręcz wybitnego. To jego oczytanie, erudycja, dobre pióro... szerokie horyzonty.
Same autorki filmu wspominały, jakim on jest człowiekiem w bezspośrednim kontakcie: przyjacielskim, ciepłym, towarzyskim, budzącym zaufanie...
Właśnie - to wszystko są cechy dobrego agenta.
Co za przewrotność!
Niedobrze się człowiekowi robi.
SKANDAL!
Podczas długiej i gorącej dyskusji po filmie "Trzech kumpli", przeżyłem moment dość silnej irytacji, a sprawił to pewien gość z Polski, pełniący jakąś kluczową funkcję w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, który jest bodajże instytucją państwową. Znałem go wcześniej jako scenarzystę, a także wieloletniego dyrektora FestiwaluFilmów Polskich w Gdyni.
Pierwszym pytaniem, a właściwie komentarzem było to, że przecież nie można insynuować, że adwokat broniący oskarżonych w procesie o zabójstwo Pyjasa, właśnie z powodu tego demaskatorskiego filmu podał się do dymisji, rezygnując z jakiejś eksponowanej publicznej funkcji. Bo przecież mieli oni prawo do obrony, i on się tego podjął.
Później wspomniał jeszcze coś o winie autorek, że nie zrobiły tego dokumentu pod szyldem Polskiej Telewizji, a poszły do jakiejś prywatnej TVN... itd. Czułem jego wyraźną opozycję wobec filmu, czego się raczej po nim nie spodziewałem.
Jednak po raz kolejny dotarło do mnie, jak mocno układy potrafią wpływać na perspektywę z jakiej widzimy rzeczywistość.
(Słysząc te jego wypowiedzi, jeden z bardziej gorącogłowych widzów, krzyknął nawet: "Skandal!")
(Nota bene jedna z reżyserek odparła, że ów pan adwokat pisze obecnie podręcznik dla studentów prawa, i to wraz z ludźmi (jeden był wówczas prokuratorem, drugi pracownikiem bezpieki), którzy zatuszowali wtedy ślady morderstwa, o czym on zresztą doskonale wiedział.)
OBITURARIUM
Pod wpisem Daniela Passenta czytam właśnie hymny pochwalne i laurki pośmiertne poświęcone zmarłemu kilka dni temu Mieczysławowi Rakowskiemu.
I kiedy tak to czytam, to nurtuje mnie jedno pytanie:
Jak to możliwe, że człowiek tak piękny, mądry, szlaczetny i uczciwy mógł być częścią systemu tak szpetnego, głupiego, prostackiego i nieuczciwego, jaki panował nam wówczas w PRL-u?
To wyjaśnienie należy się nie tylko mnie, i mojemu pokoleniu stanu wojennego (mieliśmy wówczas po 20 lat), ale zwłaszcza pokoleniom młodszym od nas.
Obawiam się jednak, że jakiekolwiek wyjaśnienie będzie tylko konfirmacją i usprawiedliwieniem własnej postawy.
Nie doczekamy się!
POKUTA
Pozwolę sobie jeszcze opowiedzieć pewien epizod z mojego życia.
Byłem wówczas młodym jeszcze człowiekiem, ale mimo upływu ponad dwudziestu lat, pamiętam to bardzo dobrze.
Otóż w "moim" kinie "Radość" oglądałem głośny naówczas film Tengiza Abuładze "Pokuta", który stanowił znakomite studium tyranii i totalitaryzmu - był niezwykle mocną, arystyczną analizą kumunistycznego systemu; wstrząsającym wręcz, psychologicznym portretem ludzi uwikłanych w kłamstwo i obłudę, zniewolonych, poddających się układowi...
Niewiele wówczas było w Polsce takich demaskatorskich manifestacji i denuncjacji komunistycznego systemu.
Odbierałem więc film niezwykle emocjonalnie - całym sercem byłem po stronie bohatera - buntującego się (również przeciw swojemu ojcu, bodajże) młodego człowieka - kiedy nagle... z widowni dobiegły mnie dość głośno wypowiedziane słowa siedzącej niedaleko mnie starszej kobiety: "A to ci bezczelny gówniarz!"
Było to dla mnie czymś szokującym. Zdałem sobie wtedy sprawę, że od niektórych ludzi dzieli mnie jakaś betonowa ściana, że żyjemy jakby w dwóch różnych światach.
Niestety, podobne wrażenie spotykało mnie później kilkakrotnie.
I tak jest np. teraz, kiedy czytam te komentarze pod wpisem pana Passenta.
Byliśmy po innych stronach barykady - po różnych stronach zomowskiej pały, wodnej armatki; po innej stronie krat...
A jednak chyba nadal żyjemy w różnych światach.
*
*
*
Mnie się wydaje, że autor tego bloga, skądinąd świetnego, zupełnie niepotrzebnie gra tym razem na lirze, która niekoniecznie wydaje czyste dźwięki. Ogólne moralizowanie, wybaczanie Wałęsie (pewnie on się niebywale z tego ucieszy), to chyba nie są najsilniejsze regiony Logosa amicusa.
Niech więc on porzuci kaznodziejstwo na rzecz oglądania świata tak, jak robi to dotychczas. Czyli świetnie.
autor: turkuć_podjadek
Nie zapominaj miziole, że Kukliński jest dla wielu naszych rodaków narodowym bohaterem :))
To ich mógłbyś się bać :)
Chociaż Sarny też... :))
(Niestety, jest już za późno - ona o tym wie! :))
Tak więc wkrótce możesz się spodziewać kopytek :))
autor: Logos Amicus
Jeszcze slowko o Kuklinskim. Przyznam sie,ze go nie rozumiem.Albo dostal tak wielkie pieniadze,ze to mu rozum odebralo albo nie wiem co.Przeciez musial sobie zdawac sprawe,ze wystawia na szwank zdrowie i zycie swoje i swojej rodziny.Nie takich jak on Ruscy dopadali.Wystarczy wspomniec Trockiego.Byc moze kolesie z CIA zrobili mu taki brain wash,ze przestal myslec racjonalnie.
autor: miziol
blog: miziol.bloog.pl
Witaj Amicusie,Mialem na mysli to,ze kiedy robi sie jakies swinstwo i dostaje za to marne grosze to tak naprawde robi sie to z czystej nienawisci,zazdrosci albo zlosliwosci.Mozna tez miec jakies wyzsze cele,ale w wypadku Maleszki trudno w to uwierzyc.Moze jednak nic Sarnie nie wspominaj?Zaczynam sie troche bac :-))
autor: miziol
blog: miziol.bloog.pl
miziole,
zastanowaiło mnie zwłaszcza jedno Twoje zdanie: "Motywacja Maleszki jest oczywiscie odrazajaca, miedzy innymi,ze robil to za bardzo male pieniadze, tak naprawde."
Czyli, wg Ciebie, gdyby robił to za większe pieniądze, to już jego "motywacja" nie byłaby tak bardzo odrażająca?
Wierzę, że to bardziej jakiś lapsus językowy i nieprozumienie, niż rzeczywista konstatacja.
Zresztą, tak naprawdę, Maleszka robił to chyba za większe pieniądze (on twierdził, że były to kwoty rzędu 200 - 300 zł., w filmie jednak inni świadkowie mówią o 2 - 3 tysiącach zł. - suma, jak na tamte czasy, duża).
Podzielam Twoje zdanie o amoralnej stronie każdej agentury.
Moim zdaniem, człowiek, który decyduje się być szpiegiem wtyczką, tajnym agentem, popełnia coś w rodzaju moralnego samobójstwa - i to bez względu na motywy, pobudki i "sprawę" której służy.
Dlatego, dla mnie, taki Kukliński np. nie jest żadnym wzorem, ani szlachetnym bohaterem, mimo że zadziałał w końcu na szkodę "Impwerium Zła", jakim był Związek Radziecki i jego komunistyczna kohorta.
* * *
Polityka, niestety, polega też w dużej mierze na manipulacji, więc wykorzystuje też (a może nawet - zwłaszcza!), takie nieszczęścia, jak morderstwa.
Zresztą, nie robi się tego tylko li wyłącznie z wyrachowania.
Czasem jest to po prostu jakiś ludzki odruch sprzeciwu, empatii i protestu.
* * *
A jeśli chodzi o Sarnę, to ja ją o tym "pozłotku od zagranicznej czekolady" poinformuję, bo ona tutaj może już sama nie dotrzeć :)
Może się jakoś ustosunkuje?
PS. Dziękuję za zainteresowanie tak dawnym wpisem i komentarze.
autor: Logos Amicus
Nie moge sie opanowac,zeby nie wrzucic kamyczka do tego ogrodka.Kilka spraw.Wedlug mnie Wildstein maci,tumani i przestrasza.Jego intencje sa tu nieistotne.On robi zamieszanie - to fakt.Filmu nie widzialem,ale znam sprawe z innych zrodel. Walka polityczna pociaga za soba ofiary i Pyjas zostal ofiara walki politycznej. Motywacja Maleszki jest oczywiscie odrazajaca, miedzy innymi,ze robil to za bardzo male pieniadze, tak naprawde. Prosze mi jednak powiedziec czym on sie roznil od agentow CIA,Mossadu czy rosyjskiego FSB.Ich dzialania nie maja z moralnoscia nic wspolnego, a jednak w ich krajach nowy narybek agentow naplywa nieprzerwanie szerokim strumieniem. Zreszta ja w motywacje wylacznie materialna nie wierze(do wyskosci pewnych kwot, a te w Polsce Ludowej nie mogly byc wielkie z prostej przyczyny - nie bylo kasy w panstwie).Morderstwo jest czynem absolutnie nagannym.Tak samo naganne jest wykorzystywanie faktu zamodowania kogos jako oreza w walce politycznej lub tez narzedzia do poprawienia sobie PR-u.To znaczy,ze w zanadrzu nie ma niczego naprawde wartosciowego i trzeba grac na ludzkich emocjach.Sarno,wyjechac w latach osiemdziesiatych bylo latwo.Ja wLasnie w tym czasie studiowalem i pamietam kilka przypadkow kolegow z roku,ktorzy zatrzymani przy okazji jakiejs zadymy dostawali natychmiast propozycje wyjazdu z kraju.Niektorzy skorzystali.I to bylo w pierwszej polowie tych burzliwych lat osiemdziesiatych.Z tym pozlotkiem od zagranicznej czekolady to troche pojechalas.Pozdrawiam
autor: miziol
blog: miziol.bloog.pl
świetna notka, no nie świetny artykuł. Nie będę polemizować, bo napisałabym podobnie i cieszę się, że mogę taki tekst przeczytać. Mam dużo do powiedzenia o tym okresie i co więcej mam prawo do powiedzenie dużo o tym okresie z racji komfortowej sytuacji nonkonformizmu. (tak to chciałam ująć, a nie inaczej) pozdrawiam
autor: bkm
blog: www.bkm.bloog.pl
Dzięki, poczułam się lepiej :)
Miłego dnia i trzymaj dzisiaj za mnie kciuki.

autor: Sarna
Nie mieścisz się :)
autor: Logos Amicus
Ani ze mnie posel, ani wyrostek, wiec mieszcze się w szeregowej głupocie ?

autor: sarna
Przejrzałem przed chwilą komentarze jakie w jednym z polskich portali zostawili moi Rodacy, którzy obejrzeli film "Trzech kumpli".
No cóż... było to lekko szokujące.
Oczywiście sprawa zeszła na masonów i pochodzenie Wildsteina.
Ale co się dziwić ograniczonym wyrostkom i szergowej głupocie, skoro w polskim Parlamencie wstaje poseł i mówi, że wybór Obamy na prezydenta to "koniec cywilizacji białego człowieka".
Obawiam się, że bardzo trudno byłoby mi żyć w kraju, także i teraz.
autor: Logos Amicus
wrrrrrrrr !!
Nie twierdzę, że motyw ten sam, ale ten sam środek. To obok strachu w kraju gdzie dzieci zazdrościły sobie pazłotka od zagranicznej czekolady, a "starzy" wizyt w PEWEXie był kuszący argument. Bezpieka zręcznie wykorzystała oba te środki. Nie porównuję, wręcz zaznaczyłam, że ludzie kierują się różnymi racjami i powodami, ale korzystają przy tym z tych samych środków by np. osiągnąć pewien poziom bezpieczeństwa w sensie stricto i materialnego. Jeden donosi, drugi kradnie, inny uczciwie pracuje we własnym kraju za psie pieniądze, jeszcze inny musi się rozstać z rodziną i wyjechać z kraju za szukaniem nowych perspektyw, a gdy je znajdzie trudno się mu ich wyrzec i tkwi tam latami, choć twierdzi że kocha swoją ojczyznę, która już teraz niby wolna i gościnnie zaprasza by chciał troszkę dla niej poświęcić się na miejscu. Polska od czasu upadku komuny przypomina kraj wolnych najmitów. Gdzie tu powód do dumy? Za każdym ludzkim postępkiem,za tym wszystkim o czym piszemy , choćby w tle, ale jednak stoi :money, money. Jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz to pokuszę się o uduszenie Cię. Podzielam Twoje poglądy, ale samo zjawisko jest złożone, ma wiele odcieni. Ty może z racji przeżycia tego osobiście potrafisz je tak "oczywiście" sklasyfikować. Ja mogę tylko zestawiać z sobą martwe fakty i przekazy i wyrabiać sobie opinię. Nigdy nie poznam prawdy i nigdy nie będę miała takiego pełnego przeświadczenia jak TY, ale tym razem Ci nie zazdroszczę.
pozdrawiam 
autor: Sarna
Nie martw się Sarno, ja obecnie cierpię tylko na mały zawał... pracy :)
Piszesz: "nawet w czasach upadku komunizmu w Polsce ( a był to rok 1989) wyjazd za granicę nie był możliwy dla kogoś uwikłanego w działalność wywrotową. Stąd moje przypuszczenie, ze wg SB byłeś nieszkodliwy."
Właśnie w pierwszej kolejności chciano się pozbyć z kraju tych, którzy uwikłani byli w działalność wywrotową.
Poza tym, nawet dla tych, których pilnowano, istniały różne sposoby ucieczki.
Mnie się udało wyjechać na "wizę studencką", tuż po upadku muru berlińskiego. Wtedy już chyba esbeckie macki nie działały. (Zaraz po wyjeździe dowiedziałem się, że pracownik UB, który wcześniej odmawiał wydania mi paszportu - strzelił sobie w łeb - tak był przez wszystkich kochany.)
Wybacz,ale na temat głosowania Polonii i Lecha Wałęsy nie będę się tu wypowiadał, ponieważ: po pierwsze - nie dotyczy to mojego wpisu; po drugie - swoje zdanie na ten temat już wyraziłem; wreszcie, po trzecie - nie mam na to zbytniej ochoty.
Sarno, na Boga!, czy Ty naprawdę uważasz, że emigracja zarobkowa to to samo co donoszenie na kogoś za pieniądze?
(Bo niby zarówno to i to - ma motywy ekonomiczne?)
Jak można to ze sobą utożsamiać!?
autor: Logos Amicus
Jula,
rozrzut poruszonych prze Ciebie wątków jest tak szeroki, że trudno mi się jakoś spójnie odnieść do Twojego komentarza.
Wolałbym skupić się na tej konkretnej, ukazanej w filmie historii niezwykłych losów trzech przyjaciół.
To temat zdrady tej przyjaźni, zaprzedania się, upadku, upodlenia... Jest to także rzecz o brutalnym morderstwie, które starano się zatuszować, i za które nikt nie poniósł kary.
A to wszystko na tle polskich przemian: trzymającego ludzi za twarz ustroju i późniejszych wyborów, jakich dokonywali ludzie po uzyskaniu niepodległości.
PS. Nie zawwsze jest tak, że na zmianie ustrojowej zyskują tylko "cwaniacy", którzy zawsze jakoś "wkręcą się" do koryta.
Jeśli społeczeństrwo ma być bogate, lub choćby nie biedne, to mogą to sprawić tylko ludzie przedsiębiorczy, zapobiegliwi, pomysłowi, pracowici... Musi istnieć konkurencja. Nie ma innej drogi.
No, chyba że chcemy być skansenem podobnym do Kuby.
autor: Logos Amicus
Cholera, Amicusie chyba Cię nie przyprawię o zawał. Nie mam takich intencji:) Nie wiem gdzie byłeś i co robiłeś, ale wzmianka o tym, że 20 lat temu udało Ci się wyjechać sugeruje myśl, że nawet w czasach upadku komunizmu w Polsce ( a był to rok 1989)wyjazd za granicę nie był możliwy dla kogoś uwikłanego w działalność wywrotową. Stąd moje przypuszczenie, ze wg SB byłeś nieszkodliwy. Napisałam również , że nie wiem czy mamy oboje prawo osądzać bo prawo moralne do osadu mają Ci, którzy tego doświadczyli.Skoro doświadczyłeś to masz prawo. Przepraszam.
Ale za groma nie zgodzę sie z Tobą w sprawie głosowania. Nie zasłaniaj się Ustawa Zas. Już raz Ci powiedziałam, że Konstytucja gwarantuje mi prawo do samostanowienia, a korzystanie z konstytucyjnego prawa na które powołuje się emigracja jest hipokryzją i cynizmem. Może z lekką przesadą i tylko w odniesieniu do dobrobytu, a nie postaw patriotycznych, ale analogicznie jak " Panowie w stolicy palili cygara, radzili o braciach zza Buga".
Masz rację, że to ruch Solidarności przywrócił polskiemu społeczeństwu godność, ale czy Wałęsa był rzeczywistym liderem tego ruchu? Jesteś tego bardziej pewny niż czołowi działacze Solidarności, którzy sami mają na ten temat różne zdania.
Ale patos Amicusie- niedopuszczalne, też coś! Biznes is biznes. Każda waluta ma swój przelicznik, każdy sam wybiera sobie walutę.Po co do tego dorabiać ideologię. Każdy kalkuluje, co mu sie opłaca. Jeden dla kasy sypie przyjaciół, inny kosztem rodziny i dla rodziny zasuwa nadgodziny i nie widzi jak mu rosną dzieci, a jeszcze inny nie wraca do kraju, bo nie potrafiłby tu przeżyć za nasze pensje,a my musimy :),więc tym bardziej wkurzam się że chce mi mówić jak mam żyć.
Mam więcej spornych uwag, ale akurat z Tobą nie chcę się kłócić, a przy tych emocjach to raczej nieuniknione.

autor: Sarna
Sarno,
na razie kilka tylko wyjaśnień, abyśmy się dobrze zrozumieli:
- Skąd wiesz że nie byłem poddawany próbie? Że nie zmierzyłem się z tą rzeczywistością?
Kiedy wprowadzono stan wojenny, brałem udział w strajku okupacyjnym na mojej uczelni.
Wcześniej byłem wzywany do urzędu SB w Krakowie na przesłuchania, nikogo nie wydałem, nie podpisałem żadnej lojalki, nie zgodziłem sie na współpracę.
Na Starowiślnej w Krakowie strumień wody z armatki wodnej rzucił mnie o mur tak silnie, że mi pokiereszowało całą twarz a krew zalała mi oczy (ale to akurat jest drobiazg i nie chcę przez to robić z siebie jakiegoś męczennika).
Na uczelni otoczony byłem kapusiami (o niektórych wiedziałem, o niektórych nie... niektórzy, kiedy popili, nawet sami chwalili się na imprezach swoimi esbeckimi legitymacjami... sic!)
Tak więc, mam chyba prawo wypowiadać się na temat tego, co działo się z Pyjasem, Wildsteinem i Maleszką, bo to jak najbardziej dotyczy rzeczywsitości, w której i ja żyłem - wiem, że donosy składano i na mnie.
- Ja myślę, że jednak mam prawo do wypowiadania się na temat - nie tylko tego, co dotyczy przeszłości, ale i tego co się teraz dzieje w naszym kraju. Gdyż nadal jest to MÓJ KRAJ! (Już nie piszę Ojczyzna, aby nie wpadać w jakieś górnolotne uniesienia).
Także dlatego, że bardzo mnie obchodzi to, co dzieje się w Polsce (choćby z tego powodu, że nadal żyją tam moi najblizsi, i ja sam chciałbym kiedyś do kraju wrócić.
- Chęć udziału Polonii w wyborach to nie jest "hipokryzja i cynizm", jak piszesz. To jest konstytucyjne prawo, a nawet i obywatelski obowiązek (bo ci ludzie ciągle mają polskie obywatelstwo).
- przyrównywać ekonomiczne motywy emogracji do czerpania korzyści z donosicielstwa jest czymś niedopuszczalnym!
- Tak, w PRL-owskiej rzeczywistości "postawiłem się, wyartykułowałem mój protest".
- Maleszka, kiedy zaczął donosić na swoich przyjaciół i kolegów i brać za to pieniądze, żadnej walki ze sobą nie staczał. On się tym wręcz podniecił!
- Wałęsa robił później rzeczy przeraźliwie głupie (bo sytuacja go przerosła), także wstydziłem sie za niego, ale mimo wszystko cenię go za to co zrobił na samym początku naszej rewolucji - że się w końcu sprzeciwił esbecji i stanął na czele Solidarności - ruchu, który przywrócił społeczeństwu utraconą w PRL-u godność.
PS. Ale dlaczego milczą inni? (Żaden mój wpis, ze wszystkich jakie do tej pory pojawiły się na mojej stronie) nie miał tylu czytelników, co ten.)
Czy to nie dziwne?
Proszę o dalsze zarzuty wobec mojego tekstu.
Chętnie odpowiem.
PS2. Jula,
teraz dopiero dostrzegłem Twój komentarz, ale niestety - ze względu na brak czasu - nie mogę w tej chwili odpowiedzieć. Zrobię to później.
autor: Logos Amicus
Hmm, nie będę sie wypowiadała na temat polityki, bo to zależy od od sytuacji każdego człowieka i mam tu na myśli , kto i co reprezentował sobą przed wojną?...
Nie czarujmy się Polska przedwojenna nie była demokratyczną Ameryka ;)Raczej był u nas ustrój baaardzo zacofanej gospodarki feudalnej.byliśmy narodem baaardzo zróżnicowanym.
W Polsce przedwojennej było popularne powiedzenie "Wasze kamienice, nasze ulice".
Co świadczy o pewnej nagonce narodowościowej.Pisze o tym ,bo był u nas analfabetyzm a co za tym idzie ciemnota i zacofanie zwłaszcza na wsi ale nie tylko ;).
No cóż historia tak sie ułożyła ,że to nie alianci z zachodu wkroczyli na nasze ziemie, ale za ich przyzwoleniem nastąpił powojenny podział świata :)
Co do okresu powojennego ,to masa ludzi po prostu awansowała społecznie ;)
Wracając do Tych trzech przyjaciół, no cóż , uważam ,że to jakieś predyspozycje indywidualne, bo nadal są osoby którzy donoszą na swoich znajomych , przyjaciół !!!
A wiem o tym , bo moja koleżanka pracuje w pewnej instytucji ( urzędzie skarbowym)i muszą reagować na pewne anonimy !!!
Zazdrość i zawiść , wydawałoby się , czasami najbliższych nam osób jest doprawdy porażająca.
A skąd Niemcy w czasie wojny , tak swobodnie sie poruszali po obcym , jak by nie było dla nich kraju (Polsce)i wiedzieli , kogo mają unieszkodliwić.
Pewnie ,że totalitaryzm ma wady, ale ten kapitalizm , który na razie u nas jest , też już swoje żniwo ofiar zebrał.
Problem jest taki, że o tym się nie pisze , jako o ofiarach, bo jak tu napisać, o bankrucie, że popełnił samobójstwo, o tym ,że jednym ciachnięciem zostały rodziny (mam tu na myśli byłych mieszkańców PGR-w skazani na niesamowitą nędzę) ,że zamknięto fabryki i ludzie zostali bez pracy i bez perspektyw.
Obawiam sie ,że ludzie w dzisiejszej Polsce są baaardzo podzieleni.
Oczywiście są tacy , którzy na tych przemianach ustrojowych baaardzo skorzystali i wiedzie sie im baardzo dobrze, jak zawsze.
Bo cwaniak będzie zawsze cwaniakiem i zawsze się wkręci do koryta ( nawet -dosłownie po trupach przyjaciół), niezależnie
od ustroju w którym przyszło mu żyć.
Pozdrawiam!!!

autor: Jula
blog: grafomanka.bloog.pl
Proszę, proszę,nawet Ty pozwoliłeś sobie na emocje :)
W zasadzie podzielam Twoje przemyślenia, ale też podniosły mi troszkę adrenalinę.Może pamiętasz jak drażliwie odniosłam się do bodajże wpisu Heliski,osoby wykształconej, która z perspektywy emigracji stwierdziła, że ja nadal żyję w stroju PL. Powiedziałam wówczas również i to, że nie podoba mi się fakt, że Polacy którzy wybrali z różnych powodów życie za granicą i czasami nie mają zielonego pojęcia o istniejącym w Polsce ustroju polityczno - gospodarczym, stanowią w wyborach o tym jak mam żyć (osobiście uważam, że to ich sprawa, że wyjechali, nie wnikam w powody, nie oceniam). Ale chęć udziału w wyborach to hipokryzja i cynizm. Mogli tu zostać, albo wrócić do kraju po zmianach politycznych i zmierzyć się z naszą rzeczywistością, zamiast wymądrzać się z wygodnej i bezpiecznej perspektywy.Ale po co? Może powrót wiąże sie z pogorszeniem statusu materialnego. Notabene tego samego, który m.in. tak skusił Maleszkę.Otóż Amicusie każdy z nas przekracza jakieś granice. Ty jak piszesz miałeś szczęście i wyjechałeś, udało Ci się uniknąć szansy zmierzenia się z tą ewentualnością jakiej doświadczył Maleszko i tysiące innych, w tym prof Wolszczan.Nie zostałeś poddany próbie, a jak powiedziała W.Szymborska " Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". Systemy totalitarne są papierkiem lakmusowym naszej moralności, ale trzeba być samemu narażonym na to samo i wyjść bez skazy, by mieć prawo do osądu innych. Maleszko nie przekroczył fizycznej granicy państwa, ale przekroczył inną, moralną. Mój osąd jego postępku jest zbieżny z Twoim. Tyle tylko czy my mamy prawo go osądzać? Ja,która byłam zbyt młoda by być na to narażona, Ty bo wyjeżdżając nie musiałeś bać się, wybierać.Zachowałeś niezależność, nie dałeś sie uwikłać -tak piszesz, ale czy faktycznie nie dałeś się ? Czy wyartykuowałes swoje nie, swój protest,czy zawalczyłeś, postawiłeś się? Nie wiem jaką walkę musieli z sobą stoczyć wszyscy ci maleszkowie, kto wie jak bym sie zachowała ja, targana obawami o rodzinę, pracę, brakiem perspektyw na przyszłość. Wówczas jeszcze nikt nie był świadom, że zmiany ustrojowe potoczą się tak szybko, że są możliwe. Naród był zniewolony i skrępowany zawoalowanym strachem. Wszystko działo się mimochodem, wydawało się że toczy się naturalnym torem. Wypaczało moralność do tego stopnia, że zapewne większość społeczeństwa biegnąc do pracy, ciągnąc za sobą pociechy do przedszkola, urządzając swoje maleńkie M na raty i pucując z namaszczeniem nowo nabyte za dorobek całego życia cztery kółka, uważała, że żyje w normalnym świecie. Jak odnieść się do tamtych czasów, ludzi i ich życiowych wyborów ? Każdy ma inna perspektywę, tak jak Ty i ta kobieta w kinie. Chyba możemy tylko wysłuchać racji każdej strony, bo jedno jest pewne w tym świecie. Każdy ma swoje racje i swoje powody.
PS. Masz prawo wybaczyć Wałęsie kontakty z SB, bo potem... Otóż dla mnie to potem było powodem do rumieńca. Ty obywatel emigracji jesteś dumny z jego zasług, ja żyjąc w tym kraju wstydziłam się, że ktoś taki reprezentuje Polskę i mnie.
pozdrawiam 
autor: Sarna
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 174713
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||

Świat nie przestaje mnie zadziwiać.
Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka: literatura, kino, filozofia, sztuka, psychologia, kultura masowa, natura, podróże...