Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
* Opinio Multiplex, Veritas Una *

SPOJRZEĆ WE WŁASNE OCZY, czyli jak się widzą, tak się malują...

czwartek, 02 kwietnia 2009 4:50 Skocz do komentarzy


*

*
*

___________________________________________

Przeglądam właśnie galerię autoportretów malarzy bardziej lub mniej znanych, którzy na przestrzeni wieków utrwalali na płótnie obraz samego siebie.  
Co za fascynujące bogactwo interpretacji własnego ego! 
W tych wizerunkach nawet to, co na pierwszy rzut oka wydaje się być negacją, zyskuje jakąś wielką moc afirmacji.
___________________________________________


Patrząc na te obrazy, przypomina mi się zdanie, jakie znajdujemy w jednej ze sztuk Szekspira: "Jesteśmy z takiej samej materii, z jakiej zbudowane są sny". Wydawać by się zatem mogło, że nawet najbardziej realistyczny portret człowieka jest ledwie widmowym odbiciem prawdziwej osoby z krwi i kości.
Ale czymże są teraz nasze wyobrażenia o tym, jak wygladali Da Vinci, Rembradt, Rafael, Tycjan, Rubens... jak nie obrazem jaki utrwalili oni w swoich autoportretach?
Co bowiem zostało z ich cielesnej powłoki?

Oszołomić nas może różnorodność z jaką w malarstwie przedstawia się ludzką postać. Malarz, w chwili kiedy staje przy sztalugach, ma przed sobą nieskończone pole możliwości. Również wtedy, kiedy maluje samego siebie. Aż dziw bierze, że taka świadomość nie jest paraliżująca.
Wbrew obiegowej opinii o próżności artystów, większość z tych autoportretów przedstawia obraz dość brutalny - widzimy na nich człowieka z całą jego fizyczną przypadłością, często nawet podkreśloną.
Emfaza własnej ułomnosci...
Czym ją można tłumaczyć? Gorzkim buntem przeciw zamknięciu w klatce ciała, w którą nas wepchnięto? Melancholijnym jękiem wobec przemijania cielesnej urody? Manifestacją wewnętrznych demonów artysty?

* * *
Są również autoportrety pełne narcyzmu - bardziej lub mniej niewinnego.
Piękne twarze nie potrzebują jednak autoafirmacji. Kiedy mamy do czynienia z rzeczywiście piękną fizys przeniesioną wiernie na płótno, nie czujemy w tym narcyzmu. Leonardo da Vinci naszkicował własną twarz kiedy był już starcem, ale nawet w takim wizerunku uderza nas szlachetność rysów, która nie wymaga żadnej idealizacji.

Albrecht Dürer  przedstawiał siebie jako dandysa (autoportret, który wisi teraz w Prado, jest jednym z najwspanialszych tego rodzaju płócien w dziejach europejskiego malarstwa). Choć niezwykle przystojny, podkreślał swoją urodę strojąc się w piórka modnisia. Ale stworzył też Dürer  autoportret wręcz szokujący: zakreślony czarnym tuszem akt, z którego bije nagi naturalizm z siłą, na jaką trzeba było czekać w europejskiej sztuce ponad 400 lat - aż do ostrych i brutalnych w swym drapieżnym ekshibicjoniźmie aktów Egona Schiele.
(Swoją drogą warto się zastanowić: dlaczego męskie genitalia wydaja się tak dramatyczne?)

* * *
Rembradt namalował ponad 200 obrazów, na których rejestrował swoją zmieniajacą się z wiekiem twarz - od pełnego obietnic młodzieńca, przez hedonistycznego bon vivanta, po sponiewieranego życiem starca. Wydaje się, że najważniejsza była dla niego prawda. Stąd ich wielki autentyzm.

Najbardziej rozpaczliwe podobizny samego siebie zostawił nam Vincent Van Gogh. Te jego niebiesko-zielone oblicza ze schwytanym weń koszmarem obłędu i cierpienia prześladują nas tym bardziej, że jest to malarstwo, które zrywa z całą swoją dotychczasową obrazkową tradycją.
Portrety Van Gogha przestają być malunkami, które po prostu kogoś (lub coś) przedstawia a są bardziej piętnem, jakie wyciska na płótnie żywa postać - czujący człowiek.

* * *
W naprawdę dobrym portrecie najważniejszy jest człowiek a nie estetyka. Sprawą drugorzędną są użyte środki - cały ten plastyczny sztafaż.
Bardziej niż styl, liczy się ludzka treść.

*  * *
Wydaje się, że nasze JA wyziera głównie z naszych oczu. To dlatego, chcąc ukryć czyjąś tożsamość na zdjęciu, zasłania się tej postaci oczy czarnym paskiem.
Trudno doprawdy znaleźć autoportret, na którym nie byłyby widoczne oczy malarza. Note bene, zazwyczaj patrzą one na nas, przez co konfrontacja między patrzącym a oglądanym się potęguje. (Bowiem całe malarstwo jest, według mnie, jedną wielką konfrontacją między malarzem a odbiorcą.)

Autoportret zaś, to dodatkowo konfrontacja artysty z samym sobą.

* * *
A jednak moja twarz - to nie jestem JA. To, kim jestem, tak naprawdę skrywa się za moją twarzą, która jest dla mnie zaledwie środkiem...  zarówno ekspresji samego siebie, jak i porozumienia z Tobą.

Czy ktoś, tworząc autoportret, pragnie wyrazić siebie, czy też raczej chce z samym sobą się porozumieć? A może chce porozumieć się z nami?
Fakt, że w te relacje zamieszany jest jeszcze widz, czyli ktoś postronny, czyni z autoportretu coś niezwykle intensywnego i szczególnego.

* * *
Fenomen autoportretu polega jeszcze na czymś innym, a mianowicie na możliwości zdystansowania się do samego siebie.
Patrzcie: oto ja a jednak nie ja. Widzicie? Ja to wyrzuciłem z siebie!
Ile mnie jeszcze w tym zostało?
Możecie traktować tę podobiznę jak lalkę voodoo, ale i tak mnie nie dotkniecie!
Ja to sprawiłem - pozbyłem się obrazu samego siebie.
Czyż nie mam władzy nad samym sobą?

Albo: nie mogę się tego pozbyć. To "coś" - ten "ktoś" mną zawładnął. Jestem schwytany w takiej oto klatce - pułapce z ciała, życia, charakteru i okoliczności!
Cóż mnie może obchodzić to, czy się wam ona spodoba, czy też wyda się odrażająca!? A nawet jeśliby mnie obchodziło, to jakie to miałoby znaczenie?
Przeznaczenie jest jedno. Zmieniający się obraz nas samych.

Ecce Homo!

* * *
*

 

Leonardo da Vinci


*
*
*
*


Albrecht Dürer

*
*

*


Rembrandt

*
*
*
*


Judith Leyster
*
*
*



Lord Frederick Leighton

*

*
*


Vincent Van Gogh

*
*
*
 *



Jacek Malczewski

*
*
*
 



Egon Schiele

*
*
*
*
*


Jean-Etienne Liotard

*
*
*
*
**
*
 *

Élisabeth-Louise Vigée-Le Brun


*

*
*



Anna Dorothea Lisiecka-Therbush

*
*
*
*



Jenny Saville
*
*
*
*
*


Daren Beumont


*
__________________________________________________

ZOBACZ GALERIĘ AUTOPORTRETRÓW:

http://logosamicusgaleria.wordpress.com/2009/04/07/autoportrety/
___________________________________________________


*

Komentarze do wpisu

Skocz do komentarzy
  • dodano: 30 stycznia 2010 13:53

    Myślę, ze każdy z nas potrzebuje akceptacji.
    Tworząc różne dzieła zawsze,
    gdzieś tam w głębi serca marzymy
    by inni nas dostrzegli i jest to dla mnie całkiem naturalne.
    Zapraszam do obejrzenia mojego blogu i serdecznie pozdrawiam Elżbieta

    autor: http://logosamicus.bloog.pl/

    blog: motyl2.bloog.pl

  • dodano: 10 kwietnia 2009 6:11

    Nie chodzi o nagość, a kontrowersję. Saviile zmusza do myślenia, poszukiwania odpowiedzi, nie jest jednoznaczna. Większość autoportretów przyciąga wzrok tylko swoją gładką powierzchownością przyjemną dla naszego oka, a koneserów pociąga jeszcze kreska i pociągnięcie pędzla czyli techniczna strona, ale nie tkwią one w nas jak drzazga.
    pozdrawiam i miłego dnia

    autor: Sarna

  • dodano: 10 kwietnia 2009 3:26

    Miziole,
    niestety, muszę już o 8:10 am :)

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 10 kwietnia 2009 3:13

    Sarno,
    w pierwszym momencie przeczytałem, że jej zazdrościsz... wagi :)

    PS. Swoja drogą nieco żałuję, żeśmy się tak uczepili tej ekshibicjonistycznej nagości i samej Jenny Saville.
    A przecież ta galeria autoportretów zawiera takie bogactwo innych wątków.

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 09 kwietnia 2009 22:34

    Baw sie dobrze Amicusie i wracaj do nas szybko. Aha i pamietaj, ze ostatni do Yumy jest o 3.10 pm. Pozdrawiam

    autor: miziol

    blog: miziol.bloog.pl

  • dodano: 09 kwietnia 2009 20:57

    A fe!:) Jak to " na coś takiego"?
    To kobieta, człowiek, ktoś.
    A poza tym myślę, że Ona się nami bawi, prowokuje i Ty dałeś się jej podejść. Dziwne, że to właśnie Ty patrzysz na autoportret tak dosłownie.Znasz sztuczki aparatu fotograficznego. Wiesz jak różnie można pokazać przedmiot fotografowania w zależności od perspektywy. Nawet płaski brzuch wyda się wielki gdy będzie na pierwszym planie, blisko obiektywu. Zapewne nieraz widziałeś własną twarz odbitą w choinkowej bombce.Saville robi to z premedytacją. Pytanie tylko po co? Ja Ją w każdym razie podziwiam i zazdroszczę odwagi.
    pozdrawiam

    autor: Sarna

  • dodano: 09 kwietnia 2009 19:11

    Moi Drodzy,
    a i Ci zabłąkani tu przypadkiem :)

    mimo, że wokół mnie atmosfera jest raczej mało świąteczna (prawdziwe święta, niestety, odczuwam tylko wtedy, kiedy jestem w kraju), to chciałem Wam Wszystkim życzyć

    ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT !

    ...tego, abyście spędzili ten czas zgodnie ze swoimi pragnieniami.

    PS. Myślę, że jestem Wam winien choć wspomnienie o tym, gdzie aktualnie przebywam.
    Piszę to słowa w San Diego, gdzie zatrzymałem się na kilka dni. Wcześniej pokręciłem się trochę w Arizonie, lecz wszechogarniająca pustynia wywołała u mnie pragnienie wody, więc wylądowałem na Pacyficznym wybrzeżu południowej Kalifornii. Nie ma bowiem nic tak relaksującego jak spacer po dzikiej plaży (chyba tylko spacer po dzikim lesie :))
    Jutro jednak muszę się kierować z powrotem na Phoenix, zaglądając po drodze do Yumy oraz Parku Narodowego Kaktusów Saguaro.
    Oczywiście, nie omieszkam podzielić się z Wami przynajmniej obrazkami, które tu utrwalam :)
    (Jeśli, naturalnie, znajdzie to Wasze zainteresowanie:))

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 09 kwietnia 2009 18:53

    Defendo,
    dzięki za to spostrzeżenie.
    Wybacz, ale ja w tej chwili niezbyt nadaję się do prowadzenia dyskusju na ten temat (z nawiązeniem do Derridy np.:))
    To mogło by się skończyć jakimiś głupotami z mojej strony:)
    Powód? Coś w rodzaju wakacji...
    (I mocno ograniczony w tej chwili dostęp do sieci.)

    Pozdrawiam!

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 09 kwietnia 2009 18:48

    Rysberlinie,
    dziękuję!
    (Również w imieniu tutaj komentujących.)

    Wszystkiego Dobrego życzę!

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 09 kwietnia 2009 18:43

    Miziole,
    ten przykład z Durerem jest trochę niefortunny, ponieważ on naprawdę wielkim artystą był, a na dodatek był genialnym rysownikiem i bardzo dobrym malarzem.
    Rozumiem wszak Twoją supozycję.
    Uważam jednak, że jeśli ktoś maluje swój autoportret, to tym samym dokonuje jakby czegoś w rodzaju... estetycznej eksterioryzacji własnago JA. Innymi słowy: dystansuje się poprzez sztukę do samego siebie.
    Dzięki temu np. taka Jenny Saville nie musi płonąć wstydem przed płótnami, na których przedstawiła swoją monumentalną mięsną, sino-czerwoną cielskość.

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 09 kwietnia 2009 18:30

    Sarno,
    mamy jednak inne pojęcie tego, jak wyglądają "świetne cycki". Te, które widzę na obrazach Saville w żadnym razie nie mogę uznać takimi :)
    No nie! Uważasz, że skusiłbym się na coś takiego !?
    Na te sino-czerwone zwały mięsa?
    (Ona chce szokować, a nie afirmować swoje ciało.)

    Ja oczywiście nie mam nic przeciw jej kobiecości, a nawet tuszy... zraża mnie jednak sposób, w jaki ona to wszystko przedstawia. Nic na to nie poradzę. Ma to pewnie swoje źródło zarówno w moim poczuciu estetyki, jak i tego, jak odbieram kobiecą atrakcyjność.
    (A to już przecież "wola boża"... a nie moja :))

    Masz rację... wcale nie musimy znać artysty, by próbować interpretować jego twórczość. Jednak, kiedy już znamy (jak np. Van Gogha, poprzez jego listy do brata, chociażby), to siłą rzeczy na jego dzieła patrzymy poprzez pryzmat jego osoby (i życia).

    PS. Lubię patrzeć na kobiety Rubensa, ale tylko dlatego, że widzę tam pędzel mistrza :)
    (Bardziej są one dla mnie obiektami malarskimi, niż przedmiotami pożądania :))

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 09 kwietnia 2009 18:21

    Trafiłeś prosto w dziesiątkę - jak zwykle(jakaś wspólnota myśli chyba) - właśnie myślę o Derridzie i jego definicji dystansu - dla niego to coś, co "dzieli sens od bezsensu". Malowanie autoportretu wymaga właśnie takiego dystansu, pewnego zawieszenia. Nigdy dokładnie w połowie drogi, bo tego nie można wyważyć - przykład Durera jest tu doskonały.
    Pisząc blog - malujesz autoportret, który pozwalasz oglądać. Jednym się spodoba, innym nie. Na szczęście ;)

    autor: defendo

  • dodano: 09 kwietnia 2009 15:45

    Gospodarzowi i Wam,zycze milych,cieplych dni Swiat
    Wielkiejnocy :D

    autor: rysberlin

  • dodano: 08 kwietnia 2009 23:22

    Wyobraz sobie Amicusie,ze jestes malarzem, namalowales swoj nagi autoportret jak np. Durer i masz wystawe swoich dziel. Stoisz obok tego obrazu ubrany jak p.B prztykazal, ale kazdy moze sobie popatrzec na ciebie w calej krasie. Szok! To sie zapamietuje na dlugo!Jaka jest motywacja do takiego aktu totalnego ekshibicjonizmu? Wydaje mi sie, ze to chec promowania swojej osoby, szokowania, aby zwrocic uwage na siebie. Dzisiaj mamy papparazzich i tabloidy, a kiedys tego nie bylo i trzeba bylo jakos kombinowac.Pozdrawiam

    autor: miziol

    blog: miziol.bloog.pl

  • dodano: 08 kwietnia 2009 16:44

    Ej! chyba przesadzasz z J.Saville.
    Fakt, jest jej dużo:) ale bezwstydne, odrażające, odarte z kobiecości? Moim zdaniem (choć mogę się mylić bo patrzę na nią jak kobieta,a nie jak mężczyzna ), choć jej rozpływające się od nadmiaru ciałko kłóci się z moim poczuciem estetyki, to emanuje z niej "zwierzęca" kobiecość.To tak jakby drwiąc z obowiązujących kanonów piękna ciała i w pełni akceptując swoją fizyczną niedoskonałość śmiała się z naszych kompleksów.Jakby prężąc świetne cycki:) mówiła: jestem wolna, jestem piękna,jestem obietnicą, chodź i przekonaj się sam, poznaj smak wolności ...
    Czy kobiety Rubensa są Twoim zdaniem odrażające? Dlaczego czujesz się zniesmaczony Saville, a podziwiasz obrazy Rubensa?
    Amicusie,Twoje wypowiedzi jak sam słusznie zauważasz nie do końca są tym razem przemyślane. Piszesz ,"Może gdybym ją znał osobiście, to mógłbym sobie na to odpowiedzieć." A czy znałeś np Vincenta Van Gogha i innych wielkich? Nie, ale mówisz nam, co chcieli wyrazić, jak postrzegali, kim byli, suponujesz, że wiesz, że rozumiesz.
    A tak na marginesie.Twoja dygresja o ewentualnej, osobistej znajomości z malarką, która dałaby Ci odpowiedź na pytanie, bezwiednie przywiodła mnie do krainy wspomnień. Zawsze toczyłam w szkole boje z polonistami, którzy tak długo drążyli temat aż usłyszeli "co, poeta chciał powiedzieć":), bo nie interesowało ich jak my odczytujemy, to co poeta, malarz etc i inna cholera:) chciał powiedzieć:)
    PS szerokiej drogi i oczywiście pozdrawiam

    autor: Sarna

  • dodano: 08 kwietnia 2009 9:05

    Amicusie , to tylko szerokości życzę na trasie Twojej podróży! ;)

    I również dołączam się do życzeń z okazji Wielkiej nocy !

    Spokojnych i zdrowych świąt życzę.

    autor: Jula

  • dodano: 07 kwietnia 2009 16:55

    Przepraszam Was wszystkich za te lakoniczne (i nie do końca przemyślane:)) wypowiedzi, ale jestem praktycznie cały czas w trasie i mam tylko sporadyczny dostęp do komputera.
    Pasę wreszcie oczy przestrzenią :)
    Pozdrawiam!

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 07 kwietnia 2009 16:50

    Sarno,
    ja też się zastanawiałem nad tymi autoportretami Jenny Saville. Dlaczego ona siebie tak przedstawia!? Może gdybym ją znał osobiście, to mógłbym sobie na to odpowiedzieć. A tak? Muszę zdać się jedynie na to, co widzę.
    A widzę strasznie otyłe cielsko odarte z kobiecości, sinawe, bezwstydne, odrażające...
    Tymże chciała omna nas przybić, zaszokować.
    Egon Schiele też portretował sibie bez litości, a jednak on wydaje mi się być jakoś tak bardziej... ludzki i szczery. Wtedy, kiedy on tworzył, sztuka nie była jeszcze tak wyrachowana, jak dzisiaj.

    PS. Niestety, to już chyba tradycja: kiedy tylko wyjadę, to albo jakieś tsunami, albo powódź, albo terroryzm, albo trzęsienie ziemi...
    Mam więc nie wyjeżdzać?
    Wątpię jednak, by cokolwiek to pomogło :)

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 07 kwietnia 2009 16:37

    Bastek,
    słoneczność Vincenta jest taka jaskrawa. Przeszywająca jednak bardziej, niż jasna i ciepła.
    A Rembrandt, mimo że mroczny, był jednak także przy tym ciepły i taki... ludzki :)

    PS. A co to jest "dzidzia" ?
    Jakis slang, czy co... ? :)

    autor: Logos Amicus

  • dodano: 07 kwietnia 2009 16:32

    alEllu,
    będę więc czekał na "odniesienie się do tematu" :)

    Dziękuję za życzenia!
    Pragnę odwzajemnić się z serdecznością:

    Wesołych, Zdrowych i Pogodnych Świąt!

    autor: Logos Amicus

 12  »

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

czwartek, 18 marca 2010

Licznik odwiedzin: 173916

Kalendarz wpisów

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O świecie

Świat nie przestaje mnie zadziwiać.

Czym chcę się z Tobą podzielić?

Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka: literatura, kino, filozofia, sztuka, psychologia, kultura masowa, natura, podróże...

BEST OF BRAIN GRAFFITI

ARTYKUŁY

BLOG GŁÓWNY

FOTOGRAFIA

GALERIA

LAPIDARIA, MAKSYMY...

LIRYCZNIE?

LITERATURA

MALARSTWO I SZTUKA

NATURA

NOTATNIK FILMOWY

OBRAZKI

OSOBISTE

POLITYKA

TEMATY RÓŻNE

WŁÓCZĘGI

Z MIEJSCA NA MIEJSCE

ZDJĘCIA

Jeśli Ty chcesz się ze mną czymś podzielić, zostaw komentarz, lub napisz: carpediem@wp.pl